Cukier w kosmicznej otchłani: odkrycie naukowe

5

Naukowcy odkryli cukier w kosmosie. Nie cukierek, ale związek chemiczny. Mówimy o erytrulozie. Na Ziemi cukier ten występuje w malinach i kiwi, ale okazuje się, że występuje również w chmurze gazu znajdującej się w pobliżu centrum Drogi Mlecznej, oddalonej o 26 000 lat świetlnych. Po raz pierwszy wykryto cząsteczkę cukru dryfującą w przestrzeni międzygwiazdowej.

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Nature Astronomy. Teraz następuje najtrudniejsza część pracy.

Jak się tam dostał?

Cukry są niezbędne do życia. Magazynują energię. Składają się z DNA i RNA. Są one jednak kruche i trudne do syntezy od podstaw. Czy to wczesna Ziemia, czy głęboka przestrzeń kosmiczna. Chmury molekularne zmieniają zasady gry. Izascun Jiménez-Serra, główny autor badania i członek Hiszpańskiej Krajowej Rady ds. Badań Naukowych, nazywa je gigantycznymi fabrykami chemicznymi.

Te chmury to nie tylko kępy kurzu. Rodzą się w nich gwiazdy i planety. A teraz, jak się okazuje, powstają „przepisy” na reakcje chemiczne.

Sama chmura nosi nazwę G+0.693.0.027. Jimenez-Serra uważa to laboratorium za gwiezdne. Pył spełnia główne zadanie: blokuje promieniowanie ultrafioletowe. Promienie ultrafioletowe rozbijają cząsteczki. Ziarna pyłu chronią procesy chemiczne zachodzące w ciemności. Spada temperatura, tworzy się lód – woda i dwutlenek węgla. Zaczynają tworzyć się złożone struktury.

Zajrzeli do wnętrza chmur za pomocą dwóch dużych radioteleskopów w Hiszpanii: Yebes (40 metrów) i IRAM (30 metrów). Wysłali fale radiowe przez chmurę. Fale radiowe swobodnie przemieszczają się w gazie. Niektóre cząsteczki złapane w fale uderzeniowe starożytnych supernowych zaczęły wirować. Kiedy się obracały, emitowały sygnały radiowe. Każda cząsteczka pozostawia swój własny, niepowtarzalny „odcisk palca” – niczym kod kreskowy w widmie.

Nick Indriolo nazywa te wzory „grzebieniami”. Zęby wykazują częstotliwości. Ale jest niuans.

„Znalezienie pojedynczych cząsteczek może być wyzwaniem”.

W tym samym czasie krzyczą setki innych sygnałów. Musisz dokładnie wiedzieć, czego szukasz. A poszukiwania muszą najpierw rozpocząć się na Ziemi.

Mierzenie cukru nie jest łatwe. Są syropowate, topią się i spalają, zanim będzie można odczytać ich wzory widmowe. Niedawno badacze znaleźli rozwiązanie: zmieszali cukier z talkiem, zamieniając go w substancję stałą, odparowywali za pomocą lasera i uzyskali diagnostyczny „odcisk palca”.

Następnie zespół Jimeneza-Serry przeanalizował swoje dane. Wszędzie znaleźli erytrulozę. Cztery atomy węgla. Ale prawie nic więcej. Żadnych cukrów trójwęglowych.

To łamie starą zasadę.

Wcześniej uważano, że w cukrach rośnie jeden atom węgla na raz, niczym koraliki na sznurku. Nowe dane mówią co innego. W środku połączyły się dwie mniejsze cząsteczki: glikoaldehyd i glikol etylenowy. Każdy z nich miał dwa atomy węgla. Skleiły się, tworząc erytrulozę.

Teraz zespół poszukuje większych cukrów. Badają, jak substancja wytrzymuje promieniowanie ultrafioletowe. Przecież w końcu gwiazda się zaświeci. I światło do niej dotrze.

Czy ten cukier przetrwa i dotrze na powierzchnię planety? A może po prostu unosi się w przestrzeni i czeka na kolizję, której jeszcze nie widzieliśmy? Nikt nie wie.

Попередня статтяGłówny błąd współczesnej kosmologii