Winyl, sztuczna inteligencja i opór, którego potrzebujemy

8

Niedawno moje dzieci zapytały mnie o płyty winylowe.

Stojąc w księgarni, jeden z nich patrzył na czarne dyski, jakby były artefaktami z muzealnej wystawy poświęconej zanikłym nawykom. „Po co w ogóle to kupować?” – zapytał. „Dlaczego nie słuchać poprzez transmisję strumieniową?”

Roześmiałem się i wtedy ogarnęła mnie panika.

Nie mylili się całkowicie. Transmisja strumieniowa jest tańsza. To natychmiastowe. Jest zawsze pod ręką, w kieszeni. Według wszelkich wskaźników, które mają znaczenie w Dolinie Krzemowej, zamienia winyl w pył. Co sprawia, że ​​wzrost sprzedaży płyt jest całkowicie niewytłumaczalny. A może jest to jeszcze możliwe do wyjaśnienia?

Przyszło mi do głowy, że moje dzieci nie są w stanie sobie nawet wyobrazić, że chciałyby doświadczyć tarcia. Muzyka powinna być dla nich niewidoczna. Tło. Niekończące się i łatwe.

To właśnie te tarcia muszą teraz opanować nauczyciele, odkąd sztuczna inteligencja wkroczyła do klas.

Cały czas rozmawiamy o technologii. Ale w renesansie winylu nie chodzi o jakość dźwięku. To jest sygnał. Cichy bunt przeciwko czystej efektywności.

Pułapka wygody

Pomyśl o tym.

Im coś staje się prostsze, tym częściej zadajemy sobie pytanie: czy sami coś zrobiliśmy?

To samo uczucie pojawia się w przypadku sztucznej inteligencji. Kiedy maszyna może napisać esej, stworzyć konspekt i przeanalizować badania w ciągu kilku sekund, denerwujemy się. Nie dlatego, że sztuczna inteligencja jest zła, ale dlatego, że odbiera nam pracę. A praca ma sens.

Niedawno uczestniczyłem w próbach do końcowego projektu uczniów. Dziewięć. Szkoła tylko dla chłopców. Projekt miał dużą skalę. Musieli współpracować z organizacjami non-profit, badać lokalne problemy i wygłaszać przemówienia przypominające TED.

W pomieszczeniu panował gwar przypominający robotniczą pracę. Otwórz laptopy. Narzędzia AI, które działają.

Te dzieci miały świat na wyciągnięcie ręki. Mogli pozwolić oprogramowaniu pisać przemówienia. Zamiast tego utknęli w najtrudniejszej części.

Co jest naprawdę ważne?

Sztuczna inteligencja może dostarczyć im dane. Ale nie o to chodzi.

Która historia mówi prawdę? Jakie dowody działają? Gdzie tu brzmi ludzkie serce?

Przyglądałem się ich argumentom. Nie o technologii. O wyrokach.

Spodziewałem się, że wyjdę z niepokojem. Zamiast tego poczułem dziwną nadzieję. Narzędzia nie zastąpiły myślenia. Zmusili ich do aktualizacji.

Sztuczna inteligencja jest trendem. Winyl jest sygnałem.

Dokładnie tak to ujął futurysta Gene McGonall. Trendy są głośne i zakrojone na szeroką skalę. Sygnały to małe wzorce zachowań, które pokazują, jak ludzie faktycznie dostosowują się do zmian.

Ochrona przed tarciem

Szkoły zaczynają to rozumieć.

Termin „odciążenie poznawcze” jest obecnie wszędzie. Nigdy w życiu nie słyszałem tego wyrażenia częściej. Nauczyciele nie zakazują sztucznej inteligencji. Decydują, co zostawić ludziom.

Kiedy uczeń powinien myśleć samodzielnie? Kiedy powinien pisać odręcznie?

Z zewnątrz wygląda to sprzecznie.

Tworzymy narzędzia, które ułatwiają życie, ale świadomie utrudniamy też szkołę. Żądamy osobistej debaty. Nalegamy na chaotyczną, nieedytowaną burzę mózgów.

To nie jest luddytyzm. To jest protekcjonizm.

Bronimy samego aktu myślenia.

Jeśli przegapisz walkę, przegapisz naukę. Walka jest istotą procesu.

Co pozostanie, gdy odpowiedzi będą bezpłatne?

Streaming wygrał wojnę o dostęp. Każda piosenka, jaką kiedykolwiek nagrano, należy do Ciebie. Ale winyl przetrwał. Przetrwa, ponieważ wymaga twojej obecności.

Musisz zdobyć dysk. Musisz znaleźć rowek. Musisz posłuchać pierwszej strony. Całość.

Wymaga obecności tu i teraz.

Myślę, że szkoły dostrzegają to samo napięcie. Toniemy w dostępie. Odpowiedzi są tanie.

Co więc staje się drogie?

Wgląd.
Osąd.
Rozumowanie.

Wartością winylu nigdy nie była tylko muzyka. Wartość tkwiła w rytuale słuchania.

Podobnie jest z pisaniem. Wartości nie ma w końcowym eseju. I za godziny spędzone na próbach zrozumienia, co naprawdę myślisz.

AI może dać ci odpowiedź. Ale nie może dać ci doświadczenia reakcji, na którą zasługujesz.

W miarę jak sztuczna inteligencja staje się coraz mądrzejsza, to doświadczenie staje się najrzadszym towarem na rynku.

Nie walczymy narzędziami. Trudno nam sobie przypomnieć, po co w ogóle się uczyliśmy.

Moje dzieci nadal uważają, że dane są nieaktualne. Widzą wygodę przesyłania strumieniowego, ale nie zauważają tekstury rowków.

Przyłapuję się na tym, że obserwuję, jak uczniowie wpadają w tę samą pułapkę. Pytanie nie brzmi, czy powinni używać sztucznej inteligencji. Pytanie, czy uda im się pozostać w niepewności na tyle długo, aby samodzielnie znaleźć coś prawdziwego.

Igła opada. czekasz. Słuchasz.

Być może na tym zawsze polegała istota uczenia się.

Być może w końcu zdajemy sobie sprawę, jak trudno jest to odtworzyć.

Попередня статтяPonownie potwierdzono porywanie grawitacyjne. Einstein znów zwycięża