Czwartek minął bez ognia.
SpaceX odwołało start. I nie rozmawialiśmy o jakimś zwykłym teście, ale o debiucie Starship V3. To nie tylko poprawa kosmetyczna. To najwyższa i najpotężniejsza rakieta, jaką kiedykolwiek stworzył człowiek. Planowany lot, dwunasty w historii Starship, byłby pierwszą publiczną demonstracją nowego projektu V3. Teraz rakieta stoi w kompleksie startowym, zamrożona. Być może próba odbędzie się w piątek.
Joshua Gonzalez dobrze zna te samochody. Jako adiunkt na Uniwersytecie Illinois i były inżynier programu NASA Artemis nie schlebiał opinii publicznej przed odwołaniem startu. Przestrzegł, aby nie traktować tego jako kolejnego rutynowego badania. Pod elegancką skórą kryją się rozległe zmiany inżynieryjne.
V3 jest wyższy. Wytwarza ponad 18 milionów funtów ciągu. Działa na nowych silnikach Raptor 3.
„Zmiany inżynieryjne pod maską Rakaty są znaczące” – Gonzalez powiedział Scientific American. „Dla tych, którzy myślą, że jest to po prostu powtórzenie poprzednich prób… to coś innego”.
„W przeciwnym razie” oznacza „drogie”.
Według ostatnich dokumentów złożonych w SEC przed spodziewaną ofertą publiczną, SpaceX zainwestowała prawie 3 miliardy dolarów w rozwój statków kosmicznych tylko do 2025 roku. Kwota ta stanowi część całkowitych wydatków firmy w tym samym okresie wynoszących 15 miliardów dolarów. Pieniądze płoną jak ogień.
Po złożeniu ze wzmacniaczem Super Heavy konstrukcja osiąga wysokość 408 stóp (około 124 metry). Jest w stanie wynieść na orbitę 100 ton ładunku. Główną ideą jest możliwość ponownego użycia, przynajmniej w teorii. Ale dzisiaj nikt nie złapie pedału gazu. Nikt nie złapie najwyższego stopnia. Obydwa elementy ulegną zniszczeniu. Albo się stopią. Albo wpadną do wody.
Profil misji jest niezwykle prosty.
Rakieta nie wejdzie na orbitę okołoziemską. Ona tam nie zostanie. Zamiast tego Starship musi wystartować z platformy startowej, oddzielić się od wzmacniacza i zwolnić w atmosferze, zanim spadnie do Oceanu Indyjskiego. Superciężki wzmacniacz wpadnie do Zatoki Meksykańskiej.
Na pokładzie jest ładunek, choć nie na długo. Statek zrzuci dwa tuziny makiet satelitów Starlink. Jednak dwa działające satelity wykonują specjalne zadanie. Są przeznaczone do monitorowania osłony cieplnej statku podczas ponownego wejścia w atmosferę. Będą przesyłać obrazy na Ziemię. Będziemy mogli zobaczyć jak statek jest „pieczony” od środka.
Potem nastąpi zamach stanu. Manewr ponownego wejścia w atmosferę, mający na celu kontrolę ciepła przed ostatecznym wpadnięciem do oceanu.
Dlaczego to jest ważne?
Pieniądze. Obraz. Ambicja.
Elon Musk spodziewa się, że spółka wejdzie na giełdę za około miesiąc. Inwestorzy nie kupują firm rakietowych dla powietrza; kupują możliwości. Udany lot „najpotężniejszej rakiety” z pewnością podniesie wycenę spółki. Dałoby to również NASA szansę dotrzymania wyznaczonego przez NASA terminu lądowania na Księżycu w 2028 roku.
I tak, krążą pogłoski, że platforma ta ostatecznie wyniesie na orbitę satelity dla centrów danych AI. Wielkie marzenia o infrastrukturze zależne od żelaznych rur.
Pomimo opóźnienia Gonzalez starał się brzmieć optymistycznie. Nazwał te loty wartościowymi. Powiedział, że uczą następne pokolenia.
„Takie loty popychają przemysł lotniczy do przodu”.
Tak. Ale sam musisz iść do przodu. Teraz Starship V3 utknął w kompleksie startowym. Pytanie nie brzmi, czy to działa, czy nie. Pytanie brzmi, kiedy będą na tyle odważni, aby spróbować.




















