Złowieszczy ślad błędów związanych z atramentem i papierem
Przed wynalezieniem prasy drukarskiej? Tylko kopiowanie odręczne. Zawsze ręcznie. Każdy pisarz popełnił błąd. A może celowo zmienił tekst, bo czemu nie? Następny kopista nie miał oryginału. Miał nieco zniekształconą wersję. Dlatego jego kopia była podwójnie błędna.
To nie tylko niechlujna praca. Proces ten przebiega dokładnie tak samo, jak mutacja genetyczna. Ewolucja zachodzi w populacjach, prawda? Cóż, rodziny rękopisów ewoluowały w ten sam sposób. Tekst dryfuje. On się zmienia. On wymiera. Albo przeżyje, ale jest ledwo rozpoznawalny.
Jako pierwsi zauważyli to ludzie w XIX wieku. Julien Randon-Furling twierdzi, że dostrzegli podobieństwo między gatunkiem a książkami. Jest matematykiem. Patrzy na dane. W szczególności przygląda się temu, jak historie przetrwają – lub nie.
Mapowanie rozpadu
Michael P. Weitzman próbował to oszacować kilkadziesiąt lat temu. W latach 70. za pomocą matematyki prześledził genealogię rękopisów. Teraz Randon-Furling i jego zespół zbudowali modele komputerowe. Naśladują opowieści o rycerskości z XII wieku. Rycerze walczą. Rycerze wygrywają. Rycerze są spisane na pergaminie, który ostatecznie ulega zniszczeniu.
Wyniki? Brutalny.
Zaginęło nawet 60% tekstów rycerskich. Ponad 95% rękopisów zaginęło.
Brzmi szalenie? Tak naprawdę historycy już wiedzieli, że coś straciliśmy. Jeden z autorów Ulysses Gaudreau twierdzi, że filolodzy od wieków wiedzą, że straty są imponujące. Jednak poprzednie teorie były niejasne. Zgadywali.
Ten zespół mierzył.
Czas pochłania tekst
Tutaj robi się ciekawie. Postrzegają czas jako zmienną. Wojna niszczy biblioteki. Zaraza zabija uczonych w Piśmie. Popularność maleje. Książka przestaje być czytana, więc przestaje być kopiowana.
Model uwzględnia cały ten hałas.
Jeśli skopiujesz tekst tylko trzy razy w ciągu pierwszych pięciu lat? Prawdopodobnie już skończyłeś. Sporadycznie zdarzają się wypadki. Ogień spala jedyny egzemplarz. Klasztor ulega oblężeniu. Oryginalne wersje prawie wszystkiego zniknęły. Wersje, które mamy obecnie, są dalekimi kuzynami, a nie dziećmi oryginałów.
Smutny? Może. A może jest to przydatne.
„Jedno z naszych podstawowych pytań brzmi: ile przeszłości tak naprawdę mamy w rękach?”
Randón-Förling stawia to pytanie ostro. Jeśli rękopisy na Twoim biurku reprezentują 50% historii? Fajny. Do opanowania. Jeśli reprezentują 1%?
Nie wiesz, co będziesz przegapić. Nie znasz luk w swojej historii. Wiedza o tym, ile zniknęło, zmienia sposób, w jaki czytasz to, co pozostaje. Strukturuje to ciszę w taki sam sposób jak mowę.
Co jeszcze zniknęło?
Teraz patrzą na starożytne greckie sztuki. Także ojcowie kościoła. Chcą poszerzyć obiektyw.
Pomyśl o średniowiecznej Europie nie jak o jednym wielkim pudełku, ale o oddzielnych ekosystemach. Francja ma swój własny klimat pomysłów. Islandia ma innego. Hiszpania jest jeszcze bardziej inna. Teksty przemieszczają się między nimi niczym migrujące ptaki. Niektóre kwitną. Niektóre zamarzają.
Zakładamy ciągłość, ponieważ historie przetrwały. Nie widzimy pustej przestrzeni tam, gdzie kiedyś była większość. Cisza jest głośna, jeśli przestaniesz jej słuchać.
Być może nigdy nie mieliśmy pełnego obrazu sytuacji. Być może dziura w danych jest historią.




















