Roboty wykonały operację. A są tak małe, że można je przewozić w samochodzie

7

Dwie sztuki.

Coś takiego nie zdarzyło się nigdy wcześniej w historii medycyny. W badaniach przedklinicznych zdalnie sterowane roboty humanoidalne usuwały pęcherzyki żółciowe dużym zwierzętom innym niż naczelne. W jednym przypadku robot współpracował z asystentem człowieka, w drugim całkowicie polegał na parze botów. Nie widać rąk. Tylko inżynierska precyzja.

Wiemy już, czym jest chirurgia robotyczna.

Ale te systemy to prawdziwe bestie. Mówimy o wieloramiennych metalowych potworach o masie ponad 1,8 tony, których montaż wymaga specjalnie wyposażonych pomieszczeń i wyspecjalizowanych zespołów. Są drogie, nieruchome i zwykle przeznaczone do wykonywania jednego konkretnego zadania. Jeśli nie jest to ich procedura, są bezużyteczni.

Surgie wchodzi na scenę.

Jak sama nazwa wskazuje, te boty zostały zaprojektowane specjalnie do operacji. Ich wysokość wynosi zaledwie 1,5 metra. Waga – 27 kilogramów. Prawdopodobnie dałoby się je podnieść jedną ręką. Są zwinne, konfigurowalne i znacznie tańsze niż nieporęczny sprzęt, który dominuje obecnie na salach operacyjnych.

Michael Yip, inżynier z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, widzi szerszą perspektywę niż tylko sprzęt kompaktowy. Widzi dostępność.

Zdalnie sterowane i autonomiczne roboty humanoidalne mogą zwiększyć dostęp do kluczowych operacji dla pacjentów, którzy w przeciwnym razie zostaliby zaniedbani. Ma to na celu rozwiązanie kryzysu opieki zdrowotnej zarówno w USA, jak i na całym świecie.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Nature szczegółowo opisuje przebieg prób. Oczywiście nie wszystko poszło idealnie za pierwszym razem.

Operatorzy musieli używać adapterów do mocowania standardowych narzędzi chirurgicznych na ramionach robotów. Jednak chirurdzy byli zaskoczeni poczuciem kontroli. To było naturalne. Właściwie intuicyjne.

Nikita Thareja, chirurg z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, zauważyła, jak dobrze boty Surgie zintegrowały się z istniejącym przepływem pracy. Shangle Li, również chirurg i współautor badania, skupił się na logistyce. Zajmowana przestrzeń stanowi ułamek dostępnej przestrzeni. Koszt jest częścią bieżącego. Taki sprzęt można wdrożyć na obszarach wiejskich. Na polu bitwy. Być może nawet na stacji kosmicznej.

Czy pojawiły się jakieś trudności? Z pewnością.

Problemy z kalibracją spowolniły proces. Roboty wymagały kilkukrotnej rekonfiguracji. Zmniejszyło to wydajność w porównaniu z nowoczesnymi systemami. Występuje również opóźnienie sygnału – zauważalny jest czas pomiędzy naciśnięciem przycisku a ruchem bota. Ale spójrzmy na historię zrobotyzowanej chirurgii laparoskopowej.

Pierwsza operacja trwała sześć godzin.

Dziś zajmuje to trzydzieści minut.

Technologie się skalują. Zespół Yipa wierzy, że te boty będą podążać podobną ścieżką rozwoju.

Chirurgia to nie tylko ręce chirurga.

Wyobraź sobie przyszłość, w której bot przynosi skalpel, sprząta rozlane ciecze i trzyma źródło światła. Yip nazywa to autonomicznym asystentem chirurgicznym. W wielu społecznościach brakuje personelu. Niekoniecznie lekarze, ale w szczególności personel pomocniczy, który utrzymuje salę operacyjną w ruchu.

Kto zostaje, gdy personel odchodzi? Pacjenci, którzy czekają na pomoc, nigdy jej nie otrzymując.

Yip chce stworzyć zintegrowany zespół, w którym człowiek i robot pracują ramię w ramię.

To jest początek. Niestabilny, wymagający kalibracji i nękany opóźnieniami.

Ale drzwi są już otwarte.

Попередня статтяNadchodzi Super El Niño: co nas czeka