USA zakazują podróży z trzech krajów afrykańskich z powodu wirusa Ebola

25

Zakaz wchodzi w życie dzisiaj. Obejmuje Ugandę, Sudan Południowy i Demokratyczną Republikę Konga (DR Kongo). Mamy dokładnie trzydzieści dni. Nie będzie żadnych przedłużeń. Są też wyjątki.

Siłą napędową jest tutaj wirus Ebola. Konkretnie szczep Bundiguboo. To nie jest ten sam szczep z Zairu, który kilka lat temu terroryzował Afrykę Zachodnią. To inna bestia. Być może z mniejszą śmiertelnością. Ale wciąż zabójczy. W regionie odnotowano już co najmniej 100 zgonów. Istnieją setki podejrzanych przypadków. Potwierdzonych jest zaledwie kilkanaście.

Sytuacja jest kompletnym bałaganem.

Obywatele i stali rezydenci USA nadal mogą wrócić do domu. Ta „ściana” nie jest dla nich. Wszyscy inni zostaną odcięci przy wejściu. Zarządzenie podpisał pełniący obowiązki dyrektora CDC Jay Bhattacharya. Cel jest prosty: zyskać na czasie. W niedzielę Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że ​​jest to globalny stan zagrożenia zdrowia. Panika nie jest jeszcze właściwym słowem, ale pilność z pewnością tak.

W takiej sytuacji znalazło się sześciu Amerykanów. Albo byli. Byli narażeni na ryzyko infekcji w Demokratycznej Republice Konga. Jeden zachorował. Pojawiły się objawy. Teraz są w Niemczech. Oto plan. Trzymaj je tam. Nie wpuszczaj mnie tutaj.

Zaostrzono kontrole lekarskie na lotniskach. Nasilają się działania mające na celu śledzenie kontaktów. Specjaliści CHC chcą porozmawiać z każdą osobą, która mogła ostatnio znaleźć się w strefie ryzyka.

Ryzyko dla populacji pozostaje niskie.

Poinformowano o tym na konferencji prasowej. Powiedzieli to, bo ludzie musieli to usłyszeć. Czy to Cię uspokaja? Najprawdopodobniej nie. Krwawienie wewnętrzne nie dba o twoje uczucia. Niszczą organizm od środka.

Nie ma szczepienia. Nie ma też specjalnego leczenia. Pozostaje tylko terapia wspomagająca. Wskaźnik śmiertelności przypadków szczepu Bundiguboo waha się od 25% do 50%. Nie jest to więcej niż 50%, jak widzieliśmy wcześniej, ale i tak jest bardzo źle.

Ten kryzys ma inny charakter niż w 2014 roku. Czy reagujemy szybciej? Może. Albo po prostu lepiej się bać.

Zobaczmy. Wirus nadal się przemieszcza. Zegar już tyka.

Попередня статтяJak matematycy rozwiązali zagadkę sprzed 30 lat
Наступна статтяWyścig z Bundibugo: walcz z czasem