Dwa pająki. Jeden uśmiech. Brak połączenia.

11

Wyglądają tak samo. I to jest cała sztuczka.

Theridion grallator, lepiej znany jako uśmiechnięty pająk, jest gwiazdą hawajskiego ekosystemu od 1900 roku. Malutki, neonowy i uśmiechający się od liści, uważany był za samotnego mieszkańca wyspy. Unikalny endemit biogeograficzny. Aż przyszedł ostatni rok.

Teraz już wiemy: ma sobowtóra. Nie klon w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale lustrzane odbicie odkryte tysiące kilometrów dalej, na stromych, zimnych zboczach Himalajów w Uttarakhand.

Naukowcy nadali mu trafną nazwę: Theridion himalayans. Lub, dla niewtajemniczonych, himalajski uśmiechnięty pająk.

Odkrycie to zaczęło się jako efekt uboczny.

W 2023 roku w Himalajach pracowali naukowcy z Indyjskiego Instytutu Leśnictwa. Ich zadanie było nudne, a przynajmniej tak im się wydawało – katalogowanie mrówek. Mrówki są małe. Gubią się w zaroślach. Ale od czasu do czasu liczenie przerywało jakieś ośmionożne stworzenie.

Devi Priyadarshini, biolog z Regionalnego Muzeum Historii Naturalnej, pamięta moment, w którym prace ustały, a zastąpiła je fala uderzeniowa. Zdjęcie przesłał jej kolega, Ashwad Tripathi. Pająk przyczepiony do liścia Daphniphyllum. Wysoko w górach. W środku niczego.

Priyadarshini zamarł.

Badała okaz hawajski podczas studiów magisterskich. Rysunek nie budził wątpliwości. Uśmiechnięte kropki. Paski. Od razu wiedziała: trafili w dziesiątkę.

W ciągu następnych kilku miesięcy Tripathi zebrał trzydzieści dwie kolejne próbki. Różni ludzie, ale wszyscy mieli ten dziwny, wesoły kolor. Zmiany są oczywiście różne, ale „marka” pozostaje ta sama.

Prace laboratoryjne potwierdziły to, co widziały oczy: to nie hawajskie pająki w jakiś sposób odbyły tę podróż. Sekwencjonowanie genetyczne wykazało różnicę 8,5%. To znacząca liczba. Dość powiedzieć, że ewoluowały całkowicie niezależnie. Jedna linia w izolowanym łańcuchu wulkanicznym, druga w ciężkim górskim powietrzu. Ten sam projekt, różne rysunki.

Tripathi jako hołd wybrał epitet gatunkowy „himalaje”. Na znak szacunku dla grzbietu, który strzeże północy i pilnie strzeże swoich tajemnic.

Po co więc ten „kaganiec”?

Nikt nie wie tego na pewno. Ich zielone ciała pomagają im wtopić się w liście. Twarze? Może. Najprawdopodobniej nie. Priyadarshini nazywa to „głębszą tajemnicą genetyczną”.

Istnieje jednak dziwniejsze połączenie. Zbieg okoliczności wymykający się prostej logice.

Obydwa typy pająków uwielbiają imbir. Nie byle jakiego imbiru, ale tego samego rodzaju. Chociaż imbir nie pochodzi z Hawajów. Tam uważany jest za gatunek inwazyjny. Jak starożytna linia pajęczaków rozwinęła upodobanie do rośliny, która pierwotnie nie była częścią ich naturalnego środowiska?

Priyadarshini uważa, że ​​pająk himalajski może być starszym „krewnym”. Starszy. Oryginalne źródło. A wersja hawajska to potomek, który stracił mapę, ale zachował swój wygląd.

Brzmi to na wymuszone.

Ona sama nazywa tę wersję odważnym stwierdzeniem. Ale oni wracają. Polowanie trwa. W obwodzie są luki, które należy znaleźć. Połączenia, które należy zmapować.

W jaki sposób ewolucja powtarza swój ulubiony żart podczas przeprawy przez ocean?

Na razie dysponujemy jedynie zdjęciami. Uśmiechy w trawie. Uśmiechy na kamieniach.

Kto na kogo patrzy?

Попередня статтяWyścig z Bundibugo: walcz z czasem
Наступна статтяPołożył przetwornik gitarowy na dudach. I to działa