Czterolatki uczęszczają do rządowych szkół w niespotykanej dotąd liczbie. Niepokoi to jednak ekspertów. Nie dlatego, że miejsca pozostają puste, ale dlatego, że jakość usług edukacyjnych oferowanych przez te miejsca jest bardzo zróżnicowana.
Tworzy się system dwupoziomowy. W edukacji przedszkolnej istnieje realna nierówność pomiędzy „posiadającymi” i „nieposiadającymi”.
Narodowy Instytut Badań nad Edukacją Wczesnoszkolną (NIEER) przeanalizował dane zawarte w swoim roczniku „Stan edukacji wczesnoszkolnej: 2025”. Jakie wnioski?
„Gdyby zapewnianie wysokiej jakości edukacji wczesnoszkolnej było wyścigiem, niektóre stany byłyby już blisko mety… a niektóre nawet jeszcze nie opuściły linii startu”.
Ktoś potyka się na środku toru. Wszystko zależy całkowicie od tego, gdzie mieszkasz.
Problem z finansowaniem
Finansowanie osiągnęło rekordowy poziom prawie 14,4 miliarda dolarów w całym kraju. Ale nie dajcie się zwieść temu tytułowi.
Kwota ta opiera się na trzech „wagach ciężkich”. Kalifornia przekazała 4,1 miliarda dolarów, New Jersey 1,2 miliarda dolarów, a Nowy Jork 1 miliard dolarów.
Razem? Stanowią one 45% wszystkich wydatków rządowych na programy przedszkolne.
Choć budżety wzrosły w ponad dwudziestu stanach, tempo wzrostu maleje. Po uwzględnieniu inflacji średni wzrost wydatków wyniósł zaledwie 45 dolarów na dziecko w porównaniu z rokiem ubiegłym.
W zeszłym roku wzrost był 16-krotnie większy. Bezwładność się kończy.
Siedem stanów nadal postrzega wczesną edukację jako produkt premium. W New Jersey, Oregonie i Waszyngtonie koszty na dziecko przekraczały 15 000 dolarów. W sześciu innych stanach kwota ta przekroczyła 10 000 dolarów.
Jednak siedemnaście stanów faktycznie obcięło finansowanie, nawet biorąc pod uwagę inflację. Dlaczego? Deficyt budżetowy. Albo spadek liczby zapisów.
Steve Barnett, dyrektor NIEER, nie do końca akceptuje te wymówki.
„To świadoma decyzja… Musisz zadać sobie pytanie, czy cięcie… jest sposobem na obniżenie kosztów… W przeciwieństwie do pracy nad zaangażowaniem rodziców w zapisywanie swoich dzieci”.
New Jersey również miało deficyt budżetowy. Mimo to państwo zainwestowało kolejne 100 milionów dolarów. Priorytety są ważniejsze niż równowaga.
Dostępność bez wyższości
Więcej pieniędzy nie oznacza lepszych szkół. Tylko sześć stanów spełniło wszystkie dziesięć standardów jakości NIEER.
Kryteria te nie są abstrakcyjne. Są specyficzni.
Nie więcej niż 20 uczniów w klasie
Nauczyciele posiadają tytuł licencjata
*Stosunek liczby pracowników do studentów 1:10
Pensje nauczycieli i liczebność klas pochłaniają dużą część budżetu. Barnett mówi, że najpierw napraw te aspekty. Gdy płace będą sprawiedliwe, a placówki nie będą przepełnione, możliwe będzie opłacenie programów szkoleniowych lub badań lekarskich.
Ale nie ma tu żadnej magicznej różdżki.
Weźmy Alabamę i Gruzję. Poruszali się powoli. Gruzja wreszcie spełniła w tym roku wszystkie dziesięć kryteriów dzięki inwestycji o wartości 97 milionów dolarów, która zmniejszyła liczebność klas i podniosła płace.
„To stan, który pozostał w tyle, a potem wrócił na właściwe tory… to dobry znak” – powiedział Barnett.
Gruzja udowadnia, że można. To po prostu trudne.
Kto jest w klasie?
Liczba zapisanych dzieci również osiągnęła szczyt. 1,8 mln dzieci w 2024 r. Ale połowa z nich mieszka w czterech stanach. Kalifornia, Teksas, Nowy Jork, Floryda.
Waszyngton przoduje. 94% czterolatków uczestniczy w programach rządowych. Uniwersalne programy dla przedszkoli pomogły Kalifornii dogonić liderów.
W dwudziestu stanach liczba dzieci przebywających w placówce opiekuńczej spadła. Niektórzy obwiniają wskaźnik urodzeń.
Może.
Jeśli jednak skorygować dane według odsetka populacji, w 21 stanach liczba ta nadal spada. W Arizonie, Florydzie i Wisconsin zginęło ponad 1000 uczniów.
Trzylatki? Nadal pozostaje to drobny problem.
Stanowią oni 9% całkowitej liczby studentów w kraju. To wzrost z 5% dziesięć lat temu, ale nadal nieistotny. Illinois i New Jersey próbują rozszerzyć dostęp do tej grupy, ale powszechna adopcja pozostaje nieuchwytna.
„Dziewięć procent to lepiej… ale dystrybucja jest bardzo nierówna” – powiedział Barnett. „W wielu miejscach nadal wynosi 0%”.
Dane po prostu tam leżą. Bezgłośnie.
Czy państwa chcą rozwiązać problem, czy tylko udają pozory?




















